środa, 29 grudnia 2010

świąteczny leń:)



no i święta

6 lat:)

no, to po kolei: najpierw jasełka:):

wyraziste oblicza Marii i Józefa:
Emil z czarną wstążeczką... Emil jest super:)
Po lewej Adaś z podbitym okiem.
kolekcja mikołai:
zagubiony anioł:
druzgocząca czerwień p.mikołajowej:
maja:
Dave:
Nata z Julką:)

Nata z Adasiem:

wtorek, 14 grudnia 2010

M: Olusiu, jaki ty słodki!
Natalia: "tak tak Olek, jesteś słodki! Ale ja byłam słodsza! Widziałam na zdjęciach!"

urodziny Olka:)






niedziela, 28 listopada 2010

mhm.
były sobie okulary...
Wspaniałe okulary Dior zakupione przez moją Mamę milion lat temu (40?) służyły wiernie. Póki nie dobrały się do nich małe łapki...

wtorek, 19 października 2010


a zamrożona pokrzywa nie parzy!
wyjaśniłosię:
Witam;
Centrum Kultury Wilanów, przeprasza, za to że niedzielna impreza z bajką nie doszła do skutku. Ochroniarz jest cały i zdrowy. Tak po prostu nie przyszedł do pracy. Pracujemy nad wyegzekwowaniem zadośćuczenienia. Jeszcze raz przepraszamy i dziękujemy za poświęcony czas.
pozdrawiamy
:)

niedziela, 17 października 2010

przegoniłyśmy choroby wszelakie (bo po drodze i mnie dopadło, szczerze mówiąc nadal coś mi szaleje w czeluści gardzieli i chrycham niemiłosiernie, ale to nic w porównaniu z tym, co nam zafundował wirus w zeszłym tygodniu) i korzystamy z jesieni, bo jesień jest fajna, kororowa i póki co słoneczna.
Centrum Kultury Wilanów - fajne miejsce, wybrałyśmy się tam dziś na Bajkowy Poranek Studia Miniatur Filmowych, ale średnio to wyszło, bo jak się na miejscu okazało - organizatorzy są, dzieciaki z rodzicami są, ale Centrum Kultury zamknięte na głucho! Teoretycznie powinien tam w środku być ochroniarz, ale nie reagował na dzwonek ani nie odbierał telefonu. Tajemnicza - i mam nadzieję, ze nie tragiczna- sprawa, w każdym razie imprezę odwołano:(, więc poszłyśmy na spacer.
Na cmentarz:)


piątek, 15 października 2010

piątek, 8 października 2010

Grypa żołądkowa.
bardzo blady, bardzo chory Prosionek śpi, albo leży i sobie patrzy w ścianę, strasznie biedny.
całą noc wymiotowała, ostatni raz o teraz 10tej:(
obie jesteśmy zmarnowane i do niczego, a za oknem piękne słońce.
spadówa, chorobo!
.
A Tomasz jest po prostu okropny! zwłaszcza dziś w nocy dał mi się we znaki, wywrócił wiadro, skakał mi po dziecku, biegał jak oszalały i tupał! ciągle mu tlumaczę, że powinien przemyśleć swoje zachowanie, dostaje kary (idzie siedzieć na korytarz), i nic, ani prośby, ani groźby nie skutkują. ladaco! wstrętny gówniarz i do tego żarłok! rudy darmozjad!

sobota, 2 października 2010

wykrzyczane jednym ciągiem na bezdechu:
"Mamo mamo patrz gwiazdka ona spełnia życzenia gwiazdko proszę cię żeby Tomuś był grzeczny i żeby mu nie śmierdziło(!) z ryja dziękuje!"

:)
.................................
Idzie mops.
- ojej, jaki śliczny - piszczę.
- boże, jaki piękny! - wtóruje A.
- słodki, ale brzydki. - stwierdza Natalka, dając tym samym początek małej kłótni.

- ale dlaczego nie mogę mówić, że jest brzydki!
- bo jego właścicielom może być przykro.
- przecież powiedziałam, że słodki.
- nie można mówić, ze brzydki! chciałabyś żeby ktoś powiedział o Tomusiu, że jest słodki, ale brzydki?
- przecież nie jest. a tamten pies był. brzydki. ale słodki!

środa, 22 września 2010

pierwsza wizyta u dentyzty

...przebiegła gładko. Może dlatego, ze ząb trzymał się jedynie na niteczce, a może dlatego, że Prosionek z natury ciekawski jest i dziarski. Na fotelu siedział przejęty, gębę rozdziawił ochoczo, oczyska wielkie robił - a potem się zdziwił, ze to już po.- A gdzie ząb - zacietrzewił się zaraz - chcę go!
Dostał order dzielnego pacjenta i kolorwankę z myszą. No, i zęba!
Dziurę po zębie oglądał długo w lusterku, pogrążony w samozachwycie.
..............

- natalko, jak to było, jak przyszła zębowa wróżka?
- to było tak, ze jak spałam to do pokoju weszła babcia i wsadziła mi pod poduszkę pieniędze.

:)

piątek, 17 września 2010

ekstra rzygi

"MAMO MAMO, ale ekstra rzygi tam widziałam!!!! chcesz też zobaczyć?"

wtorek, 14 września 2010

z ostatniej chwili...

"Halo, mamo? No więc gryzłam jabłko i nagle poczułam, że RUSZA MI SIĘ ZĄB. Na dole, taki malutki."

:)

niedziela, 12 września 2010

wiadówka

na wywiadówce byłam, pierwszy raz, a już się zdenerwowałam!! co prawda nie z powodu Prosionka (jeszcze) i nie będę tu pisać, dlaczego, bo szlachetnie zrobię dobrą minę do złej gry. w skrócie - nie ma pinindzy szkoła.. nędza w państwie polskim, i to nędza fatalna - szeroko pojęta.
Ale za to klimat wywiadówki przeuroczy - usiedliśmy wszyscy, w nabożnym oczekiwaniu, na tych ich maleńkich krzesełkach w sali 93. deszcz za oknem szemrał (zawsze pada jak tam jestem!), zmierzch zapadał, rozpoczęło się przemówienie pani dyrektor - upojne!- "proszę nie robić problemów, a jak już ktoś jakiś ma, to proszę formułować jasno i kulturalnie"
potem wystąpienie pani wychowawczyni...dobry Jezu, miała kobieta cierpliwość, jako i my wszyscy, przemawiać dwie ponad godziny zegarowe. Więcej nie idę. Siniaki mam od siedzenia na siedzeniu! Notatki poczyniłam, pięc stron zapisałam, załączyłam załączniki. Z tablicy przepisywałam, pani pisała, co ważniejsze, kredą, co to za nią płacimy - bo ni ma na kredę. Pisała pięknie, bardzo powoli, starannie, kiedy pani pedagog dyżur ma. Uprzejmie pytała, czy poprzednie zetrzeć może i czy już każdy przepisał. Ciemność zapadła za oknami, zapalono oświetlenie i cofnęłam się w czasie do 1988... przycupnięci, wszyscyśmy pisali..i pisali...i trójkę klasową wybierali (nikt nie chciał, więc wybierała jak popadnie, dobrze, ze usiadłam z tyłu i na czas wybierania przywarłam niemal do podłogi)
A z takich ostatnich niusów - będzie Prosionek tańczył hip hop. W poniedziałki:)

czałder:)


lubimy:)

środa, 8 września 2010


bardzo fajne te materiały!
też chcę wycinać:>
niech nam żyje niech nam żyje Pro-sio-nek!!!
dziś mija równiutko tydzień, jak poszedł pierwszy raz do zerówki, a że zerówka mieści się w sali nr 93 szkoły podstawowej, można śmialo rzec, ze nam Prosionek poszedł do Szkoły.
Szkoła jest duża, a Prosionek w niej malutki, ale wielce uradowany. Już się rozgościł, a nawet zadomowił. Ma plecak, w nim podręczniki (wielotomowy komplet czytanek i wycinanek), chodzi na świetlicę (fajna, w osobnym budyneczku), ma już nowych kolegów i nawet jednego adoratora, którego ostentacyjnie ignoruje.
Szkoła jak na szkołę jest dość ładna i w fajnym miejscu, teraz, wczesną jesienią, prezentuje się nawet klimatycznie (pomijając wyjątkowo ponury pierwszy września), więc nieco lżej na sercu oddać Dziecko w niewolę, gdy aura pogodna, a Dziecko zadowolone.






poniedziałek, 30 sierpnia 2010



Przepis na super zabawę.
potrzebne:
dwoje dzieci
naczynie
woda
rynna
opozycja góra/dół
łopatka

zasady:
pierwsze dziecko dziecko na górze leje wodę z naczynia do rynienki, w tym czasie drugie dziecko przebywa na dole i bacznie obserwuje. Gdy woda zaczyna wypływać z rynny , drugie dziecko wrzeszczy zachwycone "JEST!! JEST!!" Pierwsze dziecko jest równie wniebowzięte. Następnie woda wypełnia wykopany wczeniej w tym celu rowek w ziemi, co powoduje u obojga dzieci radosną satysfakcję. Potem zamiana ról, a w międzyczasie dyskusja dot. ewentualnej rozbudowy systemu melioryzacyjnego.






txty

"Mamo widziałam obrzydliwe bazioro* ble ble ble. Obrzydliwe takie było, że się zbrzydziłam. Bleee tak się zbrzydziłam! Jestem teraz zbrzydzona i mogę zjeść tylko wafelka. I mambę."

‎*bazioro - sadzawka ( bajoro+jezioro):)

-------------

Natalia stoi goła przed lustrem i uważnie studiuje swoje odbicie.
W końcu stwierdza:
- Jestem ZWYKŁĄ kobietą.
--------------

"Mamo na Chinach robią ludzi, normalnie produkują: najpierw krew, potem ciało, a potem taki człowiek wstaje i normalnie chodzi.
To produkują tacy ludzie z rurami oddechowymi, które są połączone z planetą.
---------------

Wróciło dziecko z wakacji:)
siedzimy w domu i oglądamy Jam Łasica i Koszmarnego Karolka:), bo dopiero w środę idzie do..no właśnie.
Ale o tym z następnej notce:P



ps."Jak dorosnę, zostane kanarem" - poinformowało mnie Dziecko po udanej ucieczce z autobusu przed tymże.

.

wtorek, 24 sierpnia 2010

chciałam wrzucić zdjęcia z wyjazdu Janka z Natalią do Stegny, ale jest ich milion (tych zdjęć), więc wrzucam tylko część, za to okraszone Jaśka notkami:)

Oto opowieść o Stegnie - Strasznej Dziurze:)


2010-08-17 11:55:46
re:Stegna, czyli Straszna Dziura z drugiej strony odc. 1

miałem unikać tego miejsca do końca swoich dni,
ale skoro wszystko wraca, to i Straszna Dziura.
ta-daaam!
obudziłem się z ręką w nocniku
w sprawie wyjazdu z Natą na plażę.
nigdzie nic, tylko tam.

o, to nasza codzienne droga nad morze.
bliskośmy mieli, bardzo, tym razem.

a to morze w rzeczy samej.


początki były dość melancholijne.
snuliśmy się z Natą po plaży, zadumani,
a nadmorski wiatr rozwiewał nam włosy.


dla (utraty) równowagi
chwile refleksji przeplataliśmy
odrobiną plażowych akrobacji.



robiliśmy wszystko, co trzeba, żeby czuć się szczęśliwymi.


zbieraliśmy muszelki,
podziwialiśmy skupiska robaków jak klejnoty,
no, dobrześmy się bawili.


tu widać, że spaliłem sobie stópki na słońcu.
cieszcie się, że nie widzicie moich pleców.



2010-08-17 12:28:49
straszna Stegna odc. 2
bywałem typowym nadmorskim tatusiem,

bywałem też najgorszym ojcem świata.
taki lajf.

patent na otarcie łez
jest prosty jak plastikowy krążek.


o proszę, Nata prowadzi.
coż - ma lepszy doping.

o, zobaczcie, a to nasz pokój.
tzn. kawałek.
taki bardziej bardziej mój kawałek.


2010-08-17 12:57:57

Stegna odc.3
większą cześć dnia spędzaliśmy na plaży,
Nata uciekała przed falami,

albo skakała na takim czymś,
a ja doglądałem.
Popołudniami chodziliśy w stronę, no nie wiem,
miasta powiedzmy, kupić jakieś ohydztwo czy coś.



tak sobie właśnie spędzaliśmy czas we dwoje, aż do czasu.
do czasu, aż...

"Spójrz, mamy takie same wiaderka!"



No i dalej to wiadomo, co.




Stegna na nowo odc. 4
ojciec przestał istnieć.
od 8 a.m. do 8 p.m.
liczyła się tylko ona.
Koleżanka Martynka.
czasem też liczył się jej pies.
albo jej babcia, trochę.
o właśnie, babcia.
wybrzeże roi się od młodych, pięknych
i samotnych matek, poczytujących
Robbe-Grilleta w cieniu plażowych parasoli,
z córeczkami w wieku Natalii
kręcącymi się gdzieś w pobliżu,
to nie,
mi musiała przypaść babcia w udziale.
Na szczęście nie sama, tylko z wnuczką.


Taki stan rzeczy miał swoje wady, ale miał i zalety.
Skończyły się wspólne spacery z Natalią,
tylko we dwoje.
Jeśli chciałem np. przejść się z nią nad morze wieczorem,
po całym dniu spędzonym na plaży
w towarzystwie koleżanki i jej babci,
Nata leciała po koleżankę,
koleżanka zabierała babcię,
babcia psa, itd.
Jeśli chciałem zjeść z Natalią gofra,
babcia kupowała koleżance bardziej wypasionego,
a wtedy Nata nagle chciała z tym samym kapiącym czymś.
Wiecie, jak to jest.
Ale były i dobre strony.
Kiedy Dziewczyny (w zasięgu wzroku) robiły to,
co dziewczyny lubią robić,
ojciec mógł zająć się tym,
co ojcowie.


ops, sorki, zły slajd.





o, to to.