- mamo! mamo! patrz!!
Patrzę. I oczywiście nie widzę nic szczególnego, chodnik przy jana pawła rozpływa się w swojej nieszczególności i ginie w szarej dali, lecz właśnie tam skierowany jest wyciągnięty entuzjastycznie wskazujący mej pierworodnej.
-patrz no!!!! KRECIK- słysze w tonie nutę uwielbienia.
Oto i ja widzę na horyzoncie wielką, spuchniętą myszę i teraz już radujemy się wspólnie.
-krecik - szepczę z namaszczeniem. Bo lubię drania!
-krecik - powtarza Dziecko z satysfakcją. - chodź!
Idziemy.
Kret się zbliża, jako i my do kreta, wyciągam aparat, dziecko uszczęśliwione pozuje przy krecie, jak przy zdobyczy.
A ja? A we mnie boleśnie pęka pąk ambiwalencji.
W wieku lat 5 być może podział na świat realny i mniej realny nie jest tak istotny, kret to kret, może i przebrany, ale jednak!
Tymczasem rzeczywistość w moim odbiorze wysuwa się bezczelnie za pierwszy plan przed nieśmiałą wyobraźnią, i to ze słodkim uśmiechem, jak zawistna baba.
No i już widzę tego studenta tam w środku jak się poci, i już bardzo wiem, że on tam jest, i nagle jest to koleś przebrany za Krecika,
a nie żaden Krecik, ani trochę ta spuchnięta mysza w dżinsach nie chce już być Krecikiem!
Mało tego, zdjęcie zostało wykonane, dziecko zostało uśmiechnięte, kontakt został nawiązany i teraz co? Należałoby panu podziękować.
Panu, nie kretowi.
Gdybym miała dziękować kretowi, popatrzyłabym w jego piękne, pełne wyrazu oczy, ahoj!
Tymczasem oczy kukły wiodą na manowce. Oczy te bowiem nie pokrywają się z oczami zupełnie z oczami swej człowieczej zawartości. Moment trwa krótko, "dziękuję trwa krótko", kurcze stary, wiem że tam jesteś , i ty wiesz, że ja wiem, więc czy krępująca dezorientacja rozmówcy jest rekompensatą za rozbawione i różnie umotywowane uśmiechy przechodniów? Serio nie wiem, gdzie jesteś, i żałuje ze masz kiepską fuchę.. No wiec "dzięki" mamroczę w stronę dżinsowych nóg, nieśmiało omiatam wzrokiem rozległą krecią twarz... stary, wygrałeś, serio nie wiem, gdzie jesteś.
Dzięki za zdjęcie i ahoj!
-mamo - mówi Dziecko kilka chwil i parę metrów dalej - wiesz, dlaczego tu jest ten krecik?
- dlaczego jest tu ten krecik?
- bo dziś jest Dzień Krecika.
- hm Natalko nie wydaje mi się..żeby istniał "Dzień Krecika"..
- dziś. jest. dzień. krecika. - bez cienia uśmiechu Dziecko wbija we mnie stalowy wzrok. Nagle rozpromienia się i wykrzykuje radośnie: "uważaj! kupa! ooo...jaka!"
Zatrzymujemy się popatrzeć.