sobota, 26 grudnia 2009
piątek, 25 grudnia 2009
zakażenie
"Józia"- mówi dziecko do psa - "nie wolno Ci tu wchodzić. Nie wolno! Masz ZAKAŻENIE wchodzenia tu" :)
czwartek, 24 grudnia 2009
najwysoksza
"mamo, mamo, jaka jestem wysoooka!"- przechwala się dziecko w autobusie, stojąc z tyłu na podwyższeniu- "jestem wysoksza od Ciebie, najwysoksza!"- drze się, po czym, zyskawszy atencję zgromadzonych w autobusie, intonuje ku nim niskim głosem poważną pień :
- "jeeeestem jesteeeem WYSOKLIWA! wysokliiiiiwaaa"
- "jeeeestem jesteeeem WYSOKLIWA! wysokliiiiiwaaa"
środa, 23 grudnia 2009
pięć:)
grudzień 2004 rok:



............................................................
tak tak tak:)! Jestem mamą pięcioletniej dziewczyny.
Trochę szybko zleciało:O, to już tak będzie??;)
...
Pięcioletnia dziewczyna zaś tak świętowała urodziny, że, za przeproszeniem, poprzewracało jej się. Prezenty, życzenia, pochwały i slodycze stanowią w nadmiarze poważne zagrożenie dla rodzicielskich trudów wychowawczych. Dziś było najgorzej, bo świętowała z Ciotką Martą.. tzn.najgorzej dla mnie. Po przyjsciu do domu z kina, taszcząc siaty z darami, dziecko stanowczo zażadało jedzenia (obżarta do granic możliwości naczosami, makaronem z sosem i czekoladą), bajki oraz bawienia się nowymi zabawkami w trybie natychmiastowym (o 21-szej!)a na oczywistą odmowę zareagowała histerią, dzikim rykiem, łzami wielkimi jak grochy i odgrażaniem się. Zbojkotowała prysznic i przeszła do żałosnego łkania "jestem g-g--głodna..jestem tak strasznie głodna...chlip chlip" "aaaaaaa JAKA JESTEM GŁODNAAAA"- ryczy, gdy nie reaguję. Zdejmuję jej rajstopy, wierzga. W końcu poddaje się, dostaje pół bułki z serem i ledwo zjada, trwa to 20 minut..
Dopiero niedawno raczyła zasnąć, poskutkował argument, że trzeba być wyspanym, bo jutro..znowu prezenty:)
Z petszopami tak jak myślałam. Ma już jakieś tam kotki, pieski, chomika czy coś, i leżą- liczyło się, zeby Dostać:). Ale w pełni to rozumiem, jak byłam mała też kolekcjonowałam:) bo co tu się bawić.
Jutro trzeba będzie się za brzdąca wziąć - bo już oświadczył, ze pomagać babci nie bedzię , bo będzie "bardzo zajęta- przecież ma robote swoją".
W poniedziałek dmuchała świeczki na torcie i długo myślała nad życzeniem, którego nie ujawniła:) jestem ciekawa czego sobie życzyła:)... A potem kazała mi założyć skarpety. "zakładaj skarpety"- mówi. "dlaczego"- pytam zdziwiona. "Nie musisz wszystkiego wiedzieć"- oświadcza dziecko- załóż skarpety." Zaintrygowana, drążę temat. I w końcu mam czego chciałam- "Po prostu ja mam ładne stópki. A TY NIE."
:D:D
..................................
lubię zdjęcia jak była niemowlak.
jakie to to było grzeczne!:)



............................................................
tak tak tak:)! Jestem mamą pięcioletniej dziewczyny.
Trochę szybko zleciało:O, to już tak będzie??;)
...
Pięcioletnia dziewczyna zaś tak świętowała urodziny, że, za przeproszeniem, poprzewracało jej się. Prezenty, życzenia, pochwały i slodycze stanowią w nadmiarze poważne zagrożenie dla rodzicielskich trudów wychowawczych. Dziś było najgorzej, bo świętowała z Ciotką Martą.. tzn.najgorzej dla mnie. Po przyjsciu do domu z kina, taszcząc siaty z darami, dziecko stanowczo zażadało jedzenia (obżarta do granic możliwości naczosami, makaronem z sosem i czekoladą), bajki oraz bawienia się nowymi zabawkami w trybie natychmiastowym (o 21-szej!)a na oczywistą odmowę zareagowała histerią, dzikim rykiem, łzami wielkimi jak grochy i odgrażaniem się. Zbojkotowała prysznic i przeszła do żałosnego łkania "jestem g-g--głodna..jestem tak strasznie głodna...chlip
Dopiero niedawno raczyła zasnąć, poskutkował argument, że trzeba być wyspanym, bo jutro..znowu prezenty:)
Z petszopami tak jak myślałam. Ma już jakieś tam kotki, pieski, chomika czy coś, i leżą- liczyło się, zeby Dostać:). Ale w pełni to rozumiem, jak byłam mała też kolekcjonowałam:) bo co tu się bawić.
Jutro trzeba będzie się za brzdąca wziąć - bo już oświadczył, ze pomagać babci nie bedzię , bo będzie "bardzo zajęta- przecież ma robote swoją".
W poniedziałek dmuchała świeczki na torcie i długo myślała nad życzeniem, którego nie ujawniła:) jestem ciekawa czego sobie życzyła:)... A potem kazała mi założyć skarpety. "zakładaj skarpety"- mówi. "dlaczego"- pytam zdziwiona. "Nie musisz wszystkiego wiedzieć"- oświadcza dziecko- załóż skarpety." Zaintrygowana, drążę temat. I w końcu mam czego chciałam- "Po prostu ja mam ładne stópki. A TY NIE."
:D:D
..................................
lubię zdjęcia jak była niemowlak.
jakie to to było grzeczne!:)
piątek, 18 grudnia 2009
bóg i inne zjawiska codzienne
.......
-"Mamo, bóg jest niegrzeczny"
-??
- "Tzn jest grzeczny, ale jest czasami niegrzeczny, bo patrzy buzią szatana"
O.O...
............
- A zobacz Natalko- tak niektórzy sobie wyobrażają Boga - pokazuje rysunek w książce n/t filozofii buddyjskiej, ktora dostalam kiedys w prezencie.
- a, ten -mala łypie na ilustrację- to ja go znam.
Potem oglądamy rysunki przedstawiajace medytujących joginów i zaznaczonymi glównymi czakrami:
- jak twoj tata chodzil na zajęcia, gdzie zabieral matę, i na niej robil różne cwiczenia, to chodzil na..jo-?
- jogę!
- tak, a taki ktos, kto bardzo duzy razy chodzi na jogę, to jest jogin.
- pan jogin! pan jogin!
- mhm to jest pan jogin, a w srodku ma takie kwiatuszki, zobacz. to są takie punkciki gdzie w ciele zbiera sie moc i energia, takie wirki. (pokazuję gdzie)
Za chwile Natalia trze sobie szyje. Tam jest czakra gardla- mówie. "No to ja ją sobie wetrzę" - oznajmia dziecko.
Po chwili maca czolo.
"Tę to lepiej zostaw, to ważna czakra"- ostrzegam, a mala na to: "To ja ją sobie wykręcę"..
"A tu na czybku glowy jest ostatnia czakra"- konczę wywód, na co dziecko rzuca niedbale:
- A tej nie mam.
............
- mamo, mam cos dla Ciebie. ale czy mogę to zjesc?
..........
- ja bym chciala od mikolaja sterowanego kota. - (slysze o tym juz ktorys raz i za kazdym razem mowie, ze strowanego kota to akurat moze nie byc ekhm ekhm)- ale sterowanego kota moze nie byc(mądre dziecko:)- no.. to chce petszopy.
.............
-Mamo boli mnie brzuszek.
-daj brzuszek pomasujemy,pocałujemy i przejdzie. gdzie boli?
-tu i tu, ale to z głodu.
-jak to z glodu, jestes glodna? chcesz zupe? kanapke?
- nie, tylko mogę budyń i batona.
powazna choroba wymaga specjalnej diety.
...........................
Natalia oswoila szynszyla. To wcale nielatwe, oswoic gryzonia az tak.
Tyle przy nim siedziala,do klatki lapy pchala, ze sie calkiem oswoil(nie mial wyjscia), a nawet przychodzi do niej sam z wlasnej woli, i Natalia go Nosi, Duźda, Miętosi, a on nic:).
-"Mamo, bóg jest niegrzeczny"
-??
- "Tzn jest grzeczny, ale jest czasami niegrzeczny, bo patrzy buzią szatana"
O.O...
............
- A zobacz Natalko- tak niektórzy sobie wyobrażają Boga - pokazuje rysunek w książce n/t filozofii buddyjskiej, ktora dostalam kiedys w prezencie.
- a, ten -mala łypie na ilustrację- to ja go znam.
Potem oglądamy rysunki przedstawiajace medytujących joginów i zaznaczonymi glównymi czakrami:
- jak twoj tata chodzil na zajęcia, gdzie zabieral matę, i na niej robil różne cwiczenia, to chodzil na..jo-?
- jogę!
- tak, a taki ktos, kto bardzo duzy razy chodzi na jogę, to jest jogin.
- pan jogin! pan jogin!
- mhm to jest pan jogin, a w srodku ma takie kwiatuszki, zobacz. to są takie punkciki gdzie w ciele zbiera sie moc i energia, takie wirki. (pokazuję gdzie)
Za chwile Natalia trze sobie szyje. Tam jest czakra gardla- mówie. "No to ja ją sobie wetrzę" - oznajmia dziecko.
Po chwili maca czolo.
"Tę to lepiej zostaw, to ważna czakra"- ostrzegam, a mala na to: "To ja ją sobie wykręcę"..
"A tu na czybku glowy jest ostatnia czakra"- konczę wywód, na co dziecko rzuca niedbale:
- A tej nie mam.
............
- mamo, mam cos dla Ciebie. ale czy mogę to zjesc?
..........
- ja bym chciala od mikolaja sterowanego kota. - (slysze o tym juz ktorys raz i za kazdym razem mowie, ze strowanego kota to akurat moze nie byc ekhm ekhm)- ale sterowanego kota moze nie byc(mądre dziecko:)- no.. to chce petszopy.
.............
-Mamo boli mnie brzuszek.
-daj brzuszek pomasujemy,pocałujemy i przejdzie. gdzie boli?
-tu i tu, ale to z głodu.
-jak to z glodu, jestes glodna? chcesz zupe? kanapke?
- nie, tylko mogę budyń i batona.
powazna choroba wymaga specjalnej diety.
...........................
Natalia oswoila szynszyla. To wcale nielatwe, oswoic gryzonia az tak.
Tyle przy nim siedziala,do klatki lapy pchala, ze sie calkiem oswoil(nie mial wyjscia), a nawet przychodzi do niej sam z wlasnej woli, i Natalia go Nosi, Duźda, Miętosi, a on nic:).
czwartek, 10 grudnia 2009
poniedziałek, 7 grudnia 2009
mikościema
Wszedl przez okno. Prezent zostawił na parapecie. No ok.
Ze wszech miar jednakowoż budził w mym dziecku lekkie podejrzenia.
W obliczu prezentów ta historia jednak schodzi na dalszy plan. Potem jest już tylko Chojark, skakanie łóżku, spiewy, dzikie wrzaski aż do wieczora..ale.
No włanie.
Tu następuje fragment Z Moralem.
Mając dziecko, trzeba być niezwykle ostrożnym, moi drodzy, w doborze słów.
Nieopatrznie napomknełam kiedy o "prezencie mikołajkowym od MAMUSI", co natychmiast mi wyleciało z głowy, a mała zdawała się w tym momencie nie słyszec..
Tymczasem wiele dni później, włanie w owy dzien mikołajokowy obfitujący we wrazenia, póznyum wieczorem, zadowolone dziecko leży w łóżeczku, bajka przeczytana, swiatło zgaszone...uff..usiłuje wymknąć się niepostrzerzenie, i w momencie gdy chwytam za klamke słysze:
- mamo.
(aha!)
- tak kochanie?
- mamo. a gdzie prezent dla mnie.
- natalka, dostalas prezent..nie przesadzasz?
- tak, ale gdzie od Ciebie. TEN był od mikołaja..a TY MÓWIŁAS że masz dla mnie prezent. gdzie on jest?
(o szit)
- hm - mowie.. -hm hm.. no wiesz, ten, który dostalas byl w sumie wspólny.. ode mnie i od mikołaja, bo wiesz, jak to z nim uzgodnilam!! i tego..
Dziecko przygląda mi sie chwile po czym oznajmia:
- "cos mi sie wydaje, ze on dzis TEŻ przyjdzie. ten...mikołaj." - i patrzy na mnie, wiecie jak.
HYHHH!!!
Głupio mi, no ale cóz. Wytlumaczylam dzis rano, ze gdyby "mikolaj" tak codziennie przychodzil, to by mu nic nie zostalo na gwiazdke, a chyba przykro byloby natalce, gdyby wtedy wlasnie nie przyszedl.
bo wiecie co ma przyniesc:)
oczywiscie.
Kuca pony i PET SHOPY.
Ze wszech miar jednakowoż budził w mym dziecku lekkie podejrzenia.
W obliczu prezentów ta historia jednak schodzi na dalszy plan. Potem jest już tylko Chojark, skakanie łóżku, spiewy, dzikie wrzaski aż do wieczora..ale.
No włanie.
Tu następuje fragment Z Moralem.
Mając dziecko, trzeba być niezwykle ostrożnym, moi drodzy, w doborze słów.
Nieopatrznie napomknełam kiedy o "prezencie mikołajkowym od MAMUSI", co natychmiast mi wyleciało z głowy, a mała zdawała się w tym momencie nie słyszec..
Tymczasem wiele dni później, włanie w owy dzien mikołajokowy obfitujący we wrazenia, póznyum wieczorem, zadowolone dziecko leży w łóżeczku, bajka przeczytana, swiatło zgaszone...uff..usiłuje wymknąć się niepostrzerzenie, i w momencie gdy chwytam za klamke słysze:
- mamo.
(aha!)
- tak kochanie?
- mamo. a gdzie prezent dla mnie.
- natalka, dostalas prezent..nie przesadzasz?
- tak, ale gdzie od Ciebie. TEN był od mikołaja..a TY MÓWIŁAS że masz dla mnie prezent. gdzie on jest?
(o szit)
- hm - mowie..
Dziecko przygląda mi sie chwile po czym oznajmia:
- "cos mi sie wydaje, ze on dzis TEŻ przyjdzie. ten...mikołaj." - i patrzy na mnie, wiecie jak.
HYHHH!!!
Głupio mi, no ale cóz. Wytlumaczylam dzis rano, ze gdyby "mikolaj" tak codziennie przychodzil, to by mu nic nie zostalo na gwiazdke, a chyba przykro byloby natalce, gdyby wtedy wlasnie nie przyszedl.
bo wiecie co ma przyniesc:)
oczywiscie.
Kuca pony i PET SHOPY.
wtorek, 1 grudnia 2009
już za chwileczkę
Juz niedługo.)))
wielkie odliczanie!!!!!
ktos tu zaraz będzie mial PIĘĆ LAT:))))
To jest cos!
wielkie odliczanie!!!!!
ktos tu zaraz będzie mial PIĘĆ LAT:))))
To jest cos!
Subskrybuj:
Posty (Atom)