czwartek, 25 lutego 2010

put' wsiegda budiet sonce

drodzy panowie od blogera, czy ten darmowy hosting latający mi za kursorem jest naprawdę konieczny?
:/
chciałam niespiesznie donieść, ze odbył się bal przebierańców, i na tę okoliczmność ogłaszam mały konkurs, drobną łamigłówkę, niewielką zagadkę:
otóż prosze odpowiedzieć czy Córka moja przebrała się ostatecznie za:
-księżniczkę
-pirata
-batmana
-księżniczkę

gratuluję wszystkim, którzy odgadli prawidłowo, i z gory odpowiadam na naurtujące was pytania: TAK SUKNIA BYŁA RÓŻOWA.
zdjęcia wkrótce.

Sprawa druga jest następującej treści a mianowicie mimoza zatrzymała się w rozwoju.
Generalnie mimoza sama w sobie zawiera treść zatrzymania się w rozwoju, bo mimoza to taka ciapowata panna, jakby ktoś nie wiedział.
Ale nasza mimoza składa się z kilku niezależnych łodyg, a to już wyższe łyko i drewno, więc pytam tylko : dlaczego? dlaczego, skoro kupiony dlugo po niej narcyz zdążył już zakwitnąć, być zakwitniętym, zacząć przekwitać, przekwitnąć i zwiędnąć?
otóż są niezbadane ścieżki dzikiej flory.

Natalia ma w przedszkolu calkiem zaawansowany angielski. Przynajmniej tak wnioskuję z nieokiełznanego onomatopeicznego bełkotu, który wydaje się z siebie Dziecko. Musimy chyba popracować nad wymową:). Swoją drogą angielski to jedyna lekcja z której zwiała(ha! kto z was ma na koncie wagary w przedszkolu? konformiści:P), hmm jak tu rozbudzić w dziecku miłośc..no dobra, chociaż swiadomośc użyteczności tego wszechzalewającego wszechświat makEsperanto? Ano nie trzeba chyba. Się nie uchowa, ot co.
Wielka szkoda, że nie mają rosyjskiego.

sobota, 13 lutego 2010




hodujemy roślinke, cz.2


dzień dobry! dzień dobry! dzień dobry! dzień dobry!dzień dobry! dzień dobry!
jest nas już 6!
minęło już 10 dni odkąd zamieszkałyśmy w mrocznych głębinach przyjaznej, ciepłej ziemi. było nam dobrze być nasionkami, ale po jakimś czasie gdzieś w nas, w środku, zaczęło kiełkować poczucie niejasnej nostalgii, przekonanie, że może być inaczej niż jest, lepiej i ciekawiej. najpierw jedna z nas wylazła na zwiady i dlugo nie wracała, a że jej korzonek robił się coraz mocniejszy, uznałyśmy, że ma się świetnie i warto zobaczyć co jest tam wyżej. pewnej nocy uznałyśmy, że nie ma na co dłużej czekać. zebrałyśmy siły i minerały i po kilku godzinach udało nam się przebić na powierzchnię. to była dobra decyzja, bo wszystkie od razu zaczełyśmy czuc się najedzone i wesołe. energia jest wokół nas, nie tylko od korzonka. to bardzo przyjemne. teraz jesteśmy skoncentrowane na Chłonięciu i Procesach.

środa, 10 lutego 2010

świnksy w Świnksie

yyy..witamy ponownie, na początek poprosimy coś zdrowego dla dziecka, a dla matki jak zwykle kartofle.


zaczytana;):

ustalamy wielkość deseru:)

hodujemy roślinkę:)

dzień dobry, jestem Mimoza:)
przez sześć dni było mi ciemno i mokro, a dziś nagle poczułam coś dziwnego w chloroplastach. cała moja górna powierzchnia intensywnie fotosyntetyzuje i jest mi bardzo zielono. jestem bardziej i więcej, niż byłam wcześniej. ciekawe, co dalej.

poniedziałek, 1 lutego 2010

hopsa! z Olkiem

Olek to Natalki kolega.
Olek jest jeszcze mały, ale zadymiarz! Najbardziej lubi samochody, dziewczyny i bić się:))









ps.Pierwszy raz w życiu widziałam całkowite wyczerpanie baterii u człowieka w wieku lat pięciu. Objawia się to, i nazywa, padnięciem i wytępuje też u szynszyli, wiem, bo kiedyś mi padł, i zanim odnalazłam na półce podręcznik, w którym wyjaśnione było, ze szynszyl się przegrzewa czasami i wtedy należy pozostawić do ostygnięcia, uroniłam liczne łzy rozpaczy, ze umarł..
Ad rem -najpierw ów człowiek,októrym mowa, biegał, skakał, pełzał, zjeżdżał i wspinał się, a także darł się bez opamiętania, po dwoch godzinach zaś przybrał formę ciężkiego, rożowego, bezwładnego wora i zaległ na hamaku. Po kilku minutach ocknął się nagle, wstał na równe nogi, i ruszył z kopyta:))