...przebiegła gładko. Może dlatego, ze ząb trzymał się jedynie na niteczce, a może dlatego, że Prosionek z natury ciekawski jest i dziarski. Na fotelu siedział przejęty, gębę rozdziawił ochoczo, oczyska wielkie robił - a potem się zdziwił, ze to już po.- A gdzie ząb - zacietrzewił się zaraz - chcę go!
Dostał order dzielnego pacjenta i kolorwankę z myszą. No, i zęba!
Dziurę po zębie oglądał długo w lusterku, pogrążony w samozachwycie.
..............
- natalko, jak to było, jak przyszła zębowa wróżka?
- to było tak, ze jak spałam to do pokoju weszła babcia i wsadziła mi pod poduszkę pieniędze.
:)
środa, 22 września 2010
piątek, 17 września 2010
wtorek, 14 września 2010
z ostatniej chwili...
"Halo, mamo? No więc gryzłam jabłko i nagle poczułam, że RUSZA MI SIĘ ZĄB. Na dole, taki malutki."
:)
:)
niedziela, 12 września 2010
wiadówka
na wywiadówce byłam, pierwszy raz, a już się zdenerwowałam!! co prawda nie z powodu Prosionka (jeszcze) i nie będę tu pisać, dlaczego, bo szlachetnie zrobię dobrą minę do złej gry. w skrócie - nie ma pinindzy szkoła.. nędza w państwie polskim, i to nędza fatalna - szeroko pojęta.
Ale za to klimat wywiadówki przeuroczy - usiedliśmy wszyscy, w nabożnym oczekiwaniu, na tych ich maleńkich krzesełkach w sali 93. deszcz za oknem szemrał (zawsze pada jak tam jestem!), zmierzch zapadał, rozpoczęło się przemówienie pani dyrektor - upojne!- "proszę nie robić problemów, a jak już ktoś jakiś ma, to proszę formułować jasno i kulturalnie"
potem wystąpienie pani wychowawczyni...dobry Jezu, miała kobieta cierpliwość, jako i my wszyscy, przemawiać dwie ponad godziny zegarowe. Więcej nie idę. Siniaki mam od siedzenia na siedzeniu! Notatki poczyniłam, pięc stron zapisałam, załączyłam załączniki. Z tablicy przepisywałam, pani pisała, co ważniejsze, kredą, co to za nią płacimy - bo ni ma na kredę. Pisała pięknie, bardzo powoli, starannie, kiedy pani pedagog dyżur ma. Uprzejmie pytała, czy poprzednie zetrzeć może i czy już każdy przepisał. Ciemność zapadła za oknami, zapalono oświetlenie i cofnęłam się w czasie do 1988... przycupnięci, wszyscyśmy pisali..i pisali...i trójkę klasową wybierali (nikt nie chciał, więc wybierała jak popadnie, dobrze, ze usiadłam z tyłu i na czas wybierania przywarłam niemal do podłogi)
A z takich ostatnich niusów - będzie Prosionek tańczył hip hop. W poniedziałki:)
Ale za to klimat wywiadówki przeuroczy - usiedliśmy wszyscy, w nabożnym oczekiwaniu, na tych ich maleńkich krzesełkach w sali 93. deszcz za oknem szemrał (zawsze pada jak tam jestem!), zmierzch zapadał, rozpoczęło się przemówienie pani dyrektor - upojne!- "proszę nie robić problemów, a jak już ktoś jakiś ma, to proszę formułować jasno i kulturalnie"
potem wystąpienie pani wychowawczyni...dobry Jezu, miała kobieta cierpliwość, jako i my wszyscy, przemawiać dwie ponad godziny zegarowe. Więcej nie idę. Siniaki mam od siedzenia na siedzeniu! Notatki poczyniłam, pięc stron zapisałam, załączyłam załączniki. Z tablicy przepisywałam, pani pisała, co ważniejsze, kredą, co to za nią płacimy - bo ni ma na kredę. Pisała pięknie, bardzo powoli, starannie, kiedy pani pedagog dyżur ma. Uprzejmie pytała, czy poprzednie zetrzeć może i czy już każdy przepisał. Ciemność zapadła za oknami, zapalono oświetlenie i cofnęłam się w czasie do 1988... przycupnięci, wszyscyśmy pisali..i pisali...i trójkę klasową wybierali (nikt nie chciał, więc wybierała jak popadnie, dobrze, ze usiadłam z tyłu i na czas wybierania przywarłam niemal do podłogi)
A z takich ostatnich niusów - będzie Prosionek tańczył hip hop. W poniedziałki:)
środa, 8 września 2010
niech nam żyje niech nam żyje Pro-sio-nek!!!
dziś mija równiutko tydzień, jak poszedł pierwszy raz do zerówki, a że zerówka mieści się w sali nr 93 szkoły podstawowej, można śmialo rzec, ze nam Prosionek poszedł do Szkoły.
Szkoła jest duża, a Prosionek w niej malutki, ale wielce uradowany. Już się rozgościł, a nawet zadomowił. Ma plecak, w nim podręczniki (wielotomowy komplet czytanek i wycinanek), chodzi na świetlicę (fajna, w osobnym budyneczku), ma już nowych kolegów i nawet jednego adoratora, którego ostentacyjnie ignoruje.
Szkoła jak na szkołę jest dość ładna i w fajnym miejscu, teraz, wczesną jesienią, prezentuje się nawet klimatycznie (pomijając wyjątkowo ponury pierwszy września), więc nieco lżej na sercu oddać Dziecko w niewolę, gdy aura pogodna, a Dziecko zadowolone.




dziś mija równiutko tydzień, jak poszedł pierwszy raz do zerówki, a że zerówka mieści się w sali nr 93 szkoły podstawowej, można śmialo rzec, ze nam Prosionek poszedł do Szkoły.
Szkoła jest duża, a Prosionek w niej malutki, ale wielce uradowany. Już się rozgościł, a nawet zadomowił. Ma plecak, w nim podręczniki (wielotomowy komplet czytanek i wycinanek), chodzi na świetlicę (fajna, w osobnym budyneczku), ma już nowych kolegów i nawet jednego adoratora, którego ostentacyjnie ignoruje.
Szkoła jak na szkołę jest dość ładna i w fajnym miejscu, teraz, wczesną jesienią, prezentuje się nawet klimatycznie (pomijając wyjątkowo ponury pierwszy września), więc nieco lżej na sercu oddać Dziecko w niewolę, gdy aura pogodna, a Dziecko zadowolone.
Subskrybuj:
Posty (Atom)