Wczoraj podczas spaceru Natalka penetrujac krzaki znalaza... wielkiego różowego Kuca-Pona o fioletowych długich warkoczach i turkusowym spojrzeniu (cos pięknego), co było chyba dowodem na istnienie boga, bo jak wiadomo kuce-pony są dla N. przedmiotem najwyższego uwiebienia i czci.
Swoją drogą, to ciekawe, zdarzenie jak z bajki, a dziecko przyjmuje to jako oczywistość-nawet się specjalnie nie zdziwiła:)
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
niedziela, 30 sierpnia 2009
we will rock you!
uwaga uwaga:
Natalka w parku wodnym zjeżdża sama z małej rury (debiut), rozochocona odważyła się tez zjechać z ... dużej rury,
która MNIE osobiscie napawa lękiem, więc jestem doprawdy pełna podziwu...
Debiut na małej rurze wyglądał następujęco:
- Natalko, możesz zjechać sama.
- nie!
- Natalko, uwierz mi, naprawdę dasz radę.
- ymhmmm.../łypie we wlot rury, oceniając sceptycznie szanse i zagrożenia/.
W tym momencie akcja nabiera przyspieszenia:
Siada. Czeka na zielone swiatlo. "Możesz jechać Natalko", odpycha się...i zatrzymuje metr dalej, odwraca się i informuje, ze zrezygnowała.
Tymczasem prąd wody i sliskosć powierzchni bezdusznie i jednoznacznie dają do zrozumienia, że nie ma już odwrotu.
Widząc bezdyskusyjny brak alternatywy ze strony rury oraz czując na swej ambicji presję drepczącej w zniecierpliwieniu kolejki dzieciaków, z błyskiem w oku szaleńczo desparackim, odpycha się i znika w czelusci...i teraz najlepsze: gdy zjezdza, slysze dobiegajacy z rury jej bojowy okrzyk: "WE WILL WE WILL ROOOOOCK YOOOUUUU!!!":d:d:d
piątek, 28 sierpnia 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)
