środa, 22 września 2010

pierwsza wizyta u dentyzty

...przebiegła gładko. Może dlatego, ze ząb trzymał się jedynie na niteczce, a może dlatego, że Prosionek z natury ciekawski jest i dziarski. Na fotelu siedział przejęty, gębę rozdziawił ochoczo, oczyska wielkie robił - a potem się zdziwił, ze to już po.- A gdzie ząb - zacietrzewił się zaraz - chcę go!
Dostał order dzielnego pacjenta i kolorwankę z myszą. No, i zęba!
Dziurę po zębie oglądał długo w lusterku, pogrążony w samozachwycie.
..............

- natalko, jak to było, jak przyszła zębowa wróżka?
- to było tak, ze jak spałam to do pokoju weszła babcia i wsadziła mi pod poduszkę pieniędze.

:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz