poniedziałek, 30 sierpnia 2010



Przepis na super zabawę.
potrzebne:
dwoje dzieci
naczynie
woda
rynna
opozycja góra/dół
łopatka

zasady:
pierwsze dziecko dziecko na górze leje wodę z naczynia do rynienki, w tym czasie drugie dziecko przebywa na dole i bacznie obserwuje. Gdy woda zaczyna wypływać z rynny , drugie dziecko wrzeszczy zachwycone "JEST!! JEST!!" Pierwsze dziecko jest równie wniebowzięte. Następnie woda wypełnia wykopany wczeniej w tym celu rowek w ziemi, co powoduje u obojga dzieci radosną satysfakcję. Potem zamiana ról, a w międzyczasie dyskusja dot. ewentualnej rozbudowy systemu melioryzacyjnego.






txty

"Mamo widziałam obrzydliwe bazioro* ble ble ble. Obrzydliwe takie było, że się zbrzydziłam. Bleee tak się zbrzydziłam! Jestem teraz zbrzydzona i mogę zjeść tylko wafelka. I mambę."

‎*bazioro - sadzawka ( bajoro+jezioro):)

-------------

Natalia stoi goła przed lustrem i uważnie studiuje swoje odbicie.
W końcu stwierdza:
- Jestem ZWYKŁĄ kobietą.
--------------

"Mamo na Chinach robią ludzi, normalnie produkują: najpierw krew, potem ciało, a potem taki człowiek wstaje i normalnie chodzi.
To produkują tacy ludzie z rurami oddechowymi, które są połączone z planetą.
---------------

Wróciło dziecko z wakacji:)
siedzimy w domu i oglądamy Jam Łasica i Koszmarnego Karolka:), bo dopiero w środę idzie do..no właśnie.
Ale o tym z następnej notce:P



ps."Jak dorosnę, zostane kanarem" - poinformowało mnie Dziecko po udanej ucieczce z autobusu przed tymże.

.

wtorek, 24 sierpnia 2010

chciałam wrzucić zdjęcia z wyjazdu Janka z Natalią do Stegny, ale jest ich milion (tych zdjęć), więc wrzucam tylko część, za to okraszone Jaśka notkami:)

Oto opowieść o Stegnie - Strasznej Dziurze:)


2010-08-17 11:55:46
re:Stegna, czyli Straszna Dziura z drugiej strony odc. 1

miałem unikać tego miejsca do końca swoich dni,
ale skoro wszystko wraca, to i Straszna Dziura.
ta-daaam!
obudziłem się z ręką w nocniku
w sprawie wyjazdu z Natą na plażę.
nigdzie nic, tylko tam.

o, to nasza codzienne droga nad morze.
bliskośmy mieli, bardzo, tym razem.

a to morze w rzeczy samej.


początki były dość melancholijne.
snuliśmy się z Natą po plaży, zadumani,
a nadmorski wiatr rozwiewał nam włosy.


dla (utraty) równowagi
chwile refleksji przeplataliśmy
odrobiną plażowych akrobacji.



robiliśmy wszystko, co trzeba, żeby czuć się szczęśliwymi.


zbieraliśmy muszelki,
podziwialiśmy skupiska robaków jak klejnoty,
no, dobrześmy się bawili.


tu widać, że spaliłem sobie stópki na słońcu.
cieszcie się, że nie widzicie moich pleców.



2010-08-17 12:28:49
straszna Stegna odc. 2
bywałem typowym nadmorskim tatusiem,

bywałem też najgorszym ojcem świata.
taki lajf.

patent na otarcie łez
jest prosty jak plastikowy krążek.


o proszę, Nata prowadzi.
coż - ma lepszy doping.

o, zobaczcie, a to nasz pokój.
tzn. kawałek.
taki bardziej bardziej mój kawałek.


2010-08-17 12:57:57

Stegna odc.3
większą cześć dnia spędzaliśmy na plaży,
Nata uciekała przed falami,

albo skakała na takim czymś,
a ja doglądałem.
Popołudniami chodziliśy w stronę, no nie wiem,
miasta powiedzmy, kupić jakieś ohydztwo czy coś.



tak sobie właśnie spędzaliśmy czas we dwoje, aż do czasu.
do czasu, aż...

"Spójrz, mamy takie same wiaderka!"



No i dalej to wiadomo, co.




Stegna na nowo odc. 4
ojciec przestał istnieć.
od 8 a.m. do 8 p.m.
liczyła się tylko ona.
Koleżanka Martynka.
czasem też liczył się jej pies.
albo jej babcia, trochę.
o właśnie, babcia.
wybrzeże roi się od młodych, pięknych
i samotnych matek, poczytujących
Robbe-Grilleta w cieniu plażowych parasoli,
z córeczkami w wieku Natalii
kręcącymi się gdzieś w pobliżu,
to nie,
mi musiała przypaść babcia w udziale.
Na szczęście nie sama, tylko z wnuczką.


Taki stan rzeczy miał swoje wady, ale miał i zalety.
Skończyły się wspólne spacery z Natalią,
tylko we dwoje.
Jeśli chciałem np. przejść się z nią nad morze wieczorem,
po całym dniu spędzonym na plaży
w towarzystwie koleżanki i jej babci,
Nata leciała po koleżankę,
koleżanka zabierała babcię,
babcia psa, itd.
Jeśli chciałem zjeść z Natalią gofra,
babcia kupowała koleżance bardziej wypasionego,
a wtedy Nata nagle chciała z tym samym kapiącym czymś.
Wiecie, jak to jest.
Ale były i dobre strony.
Kiedy Dziewczyny (w zasięgu wzroku) robiły to,
co dziewczyny lubią robić,
ojciec mógł zająć się tym,
co ojcowie.


ops, sorki, zły slajd.





o, to to.
prosioooonku, wracaj już!!!:(
no STRASZNIE tęsknię
i zdjęcia oglądam..
najgorzej to zacząć oglądać Jak-Była-Malutka, bo wtedy nie wiem, ile utworów w radiu Eska (tylko eska i józef mi odbiera) musiałoby upłynąć, zanim bym skończyła.

Dzwoniłam. Mają ładną pogodę, a Naciak wcina kukurydzę w kolbach.
I kupiła sobie gluta w pudełeczku, dokładnie takiego samego, jakiego ja kupiłam sobie przedwczoraj na śląsku:) - jak byłam mała, to były takie fluorescencyjne gluty firmy nickoldeon (sklep na ursynowskim 'dołku'!) i tak się zaczęła moja miłość do tego typu mas plastycznych - najwyraźniej miłość do mas plastycznych jest dziedziczna:))
Naciak przez telefon:
"Dziś woda była wyjątkowo ciepła, niestety na dnie nie ma muszelek, tylko kamienie. Ale ja mam jedną muszelkę, z Chin, bo dziś na chwilę z babcią na Chiny pojechałam."
sprzed 2 mies-Tomuś jeszcze mały:))

środa, 4 sierpnia 2010