piątek, 29 stycznia 2010

słoń Ketonal

bolała mnie wczoraj głowa, i to bolała tak, że jedyne co mogłam zrobić, to leżeć bez ruchu i trzymać się za łopoczące skronie.. zazwyczaj w takich wypadkach ciężko mi było zabawiać dziko wrzeszczącego,opętańczo biegającego i skaczącego berbecia, jednocześnie robiąc mu kolację i temperując kredki. Ale wczoraj się okazało, że nie mam już oseska, tylko rozsądnego, mądrego dzieciaka. Podczas gdy ja leżałam z bolącym łbem, Natalia rysowała i przez 45 minut upewniała się tylko, czy już może mi lepiej i zapewniała, ze ona sobie siedzi grzecznie za kanapą i rysuje. Nie dowierzałam, bo to nie jest ten typ:), ale jakież było moje zdziwienie, gdy nagle moim oczom ukazał się rysunek przedstawiający .. najzaj..stszego słonia, jakiego kiedykolwiek widziałam:))).Z wrażenia przeszły mi jak ręką odjął wszystkie dolegliwości. Słoń ten pasie się na łące w towarzystwie kwiecia, i ma wszystko co mieć powinien, np.słoniowe łapki (z paznokciami), wyraziste oczy (!!), jest szary i jest prześliczny!!!
A kto sądzi inaczej, ten... trąba:)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz