Ostatnio ulubionym słowem Natalki jest "insekt", który jest przedmiotem fascynacji, refleksji i wnikliwych dociekań.
Niektóre bowiem można zabijać, innych nie. Problem w tym, że teoretycznie nie można zabijać żadnych, a praktycznie trzeba zabijać komary, muchy i mole, na przykład. O kleszczach nie wspominajęc:/
Trudne, ponure prawdy życiowe:)
...................
Wychodzi Natalia ze sklepu(ostatnio mam czekać za drzwiami, a ona kupuje sama), taszcząc siatkę z soczkami, wyraźnie pochłonięta jakimiś myślami staje obok mnie i dzieli się taką oto refleksją:
- Adaś się dobrze nauczył.
- ?
- DEPTA mrówki.
- To wcale nie dobrze Natalko, nie można zabijać owadów, chyba ze komary. Mrówki nic nikomu nie robią!
- A właśnie, ze robią. - tu dziecko odkręca ze spokojem soczek. Popija łyczek. - MRÓWKI HODUJĄ różne SZKODNIKI- Popija łyczek - SZKODNIKI DRZEW - tłumaczy natchnionym szeptem, zapatrzona w dal.
********
- Przejechałam ćmę. Rowerem. Dopiero potem mi tata powiedział, że one są przyjacielsko nastawione. Potem było mi bardzo przykro.
*************
Natalia zachwycona skutecznością Offa na komary, wrzeszczy do pana z portierni:
- proszę pana, nas nie gryzą komary!! my jesteśmy popsikane! ŚRODKIEM OWADOBÓJCZYM!!
poniedziałek, 14 czerwca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz